Nasi koledzy w Okręgowych Władzach Łowieckich
Pisaliśmy już wcześniej że, kolega Andrzej Czapliński, podczas IV Okręgowego Zjazdu Delegatów PZŁ, został wybrany do Elbląskiej Okręgowej Rady Łowieckiej. Dzisiaj możemy już podać następne nominacje.

Koło Łowieckie Knieja

w Starym Dzierzgoniu

Reklama
Reklama
Reklama
Kamienie Wilhelma
Internetowa wersja książki "Kamienie Wilhelma" Andrzeja Czaplińskiego.

Kraina Wiecznych Łowów

Odeszli do Krainy ...
Księżyc i Słońce
Czasy wschodu i zachodu Słońca oraz wschodu, zachodu i górowania Księżyca w centrum Polski.
Statut PZŁ
Uchwała XXIV Krajowego Zjazdu Delegatów Polskiego Związku Łowieckiego z dnia 16 lutego 2019 roku
Pierwszy dzik kol. Wojciecha Putona Drukuj
Czwartek, 06 Listopad 2008 13:59

Kolega Wojtek Puton to młody myśliwy. Od sierpnia 2008 r. jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego. Zapowiada się jednak na dobrego myśliwego, a nauki łowieckie pobiera pod okiem samego prezesa koła kol. Romana Kulpy. Często wyjeżdżają w łowisko, nie tylko na polowania, ale też żeby podkarmiać zwierzynę, płoszyć kłusowników, itp. Tego październikowego dnia wyjechali najpierw wysypać karmę w łowisku Bajdy, a potem zasiąść na zasiadce.

Jechali wolno przez łowisko, aż nagle kol. Wojtek dojrzał dwa dziki stojące na polu. Była już szarówka, ale dziki były doskonale widoczne w szkłach lornetki. Serce młodemu ćwikowi zabiło gwałtownie. Szybko wysiedli z samochodu i zaczął się podchód. Dwa wycinki spokojnie stały i dopuściły myśliwych na odległość ok. 100 m. Kol. Roman wiedząc, że to pierwsze dziki młodego myśliwego zgodził się, żeby to on właśnie strzelał. Wojtek przyklęknął, wycelował z niedawno nabytego sztucera ... i strzelił. Dziki  wystartowały i  gwałtownie wpadły do pasa świerków przyległych do pola. Pierwsza myśl młodego myśliwego to ... spudliłem, ale wstyd. Lecz doświadczony towarzysz zauważył, że dzik kulę przyjął i zaznaczył strzał. Na miejscu zestrzału ujrzeli farbę, która doprowadziła ich do leżącego na skraju lasu dzika. Strzał był komorowy i wycinek przebiegł zaledwie 20 metrów.

Nastąpiły gratulacje i chrzest szczęśliwca, czyli zatknięty złom za kapelusz i obowiązkowe pomazanie farbą, z pierwszego w łowieckim życiu Wojtka, dzika. Ponieważ myśliwi nie chcieli ciągnąć  go po uprawie polnej, postanowili zajechać po niego z drugiej strony. Po wypatroszeniu mieli zaledwie pięć metrów do pojazdu. Ułożyli już dzika przy aucie gdy nagle z lasu, w odległości 5 metrów, wychynął drugi wycinek - towarzysz pierwszego. Prezes szybko sięgnął po sztucer oparty o jeepa i oddał strzał do uciekającego już odyńczaka. Ten zaznaczył strzał i ponownie skrył się w zaroślach. Kol. Roman słuszał uderzenie kuli i wiedział, że dzik zaznaczył strzał wątrobowy. Nie śpieszył się więc z poszukiwaniem drugiego dzika. Dał ochłonąć Wojtkowi po przeżytych wrażeniach. Powoli zapakowali leżącego już wycinka i po upływie pół godziny rozpoczęli poszukiwania. Kropelki farby doprpwadziły ich do drugiego dzika, który pisał już "testament". Strzał łaski dokończył dzieła.

Dla kol. Romana był to już "enty" dzik, chociaż strzelony w nieprawdopodobnych okolicznościach, ale dla kol. Wojtka to było wydarzenie, które na zawsze zapadnie w pamięci. Pierwszy dzik, strzelony na komorę i to przy swoim "profesorze". Coś mi się wydaje, że to początek serii. Św. Hubert lubi młodych fryców i szczególnie im "darzy". Gratulacje kol. Wojciechu i życzenia Darz Bór.

Zmieniony ( Sobota, 14 Listopad 2009 20:28 )
 
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack

Stworzone dzięki Joomla! Valid CSS